Lokalizacja: Strona główna >> Na talerzu
Na talerzu
To, co trafia codziennie do naszego żołądka zależy w dużej mierze od umiejętności, dochodów, czasu (i chęci) osoby odpowiedzialnej w naszym domu za gotowanie. Inaczej będzie się odżywiać bezdzietne młode małżeństwo, będące u progu kariery zawodowej, inaczej rodzina z kilkorgiem dzieci, w której na przykład mama jest niepracująca. Właściwie umiejętności to najmniejszy problem w dobie „gorących kubków”. Choć nie jestem zwolenniczką dań z torebki to uważam, że często mogą być zbawienne dla początkujących kucharek. Nie wszystko co w proszku musi być złe (na przykład mleko J); jednakże gotowe dania nie powinny w stu procentach zaspokajać dziennego zapotrzebowania na jedzenie. Za to produkty typu fix czy instant mogą być pomocne w przygotowaniu szybkiego, pożywnego posiłku. Polecam produkty w stylu „pomysł na…” bo rzeczywiście dość szybko w razie braku czasu można przygotować obiad i to bez specjalnych umiejętności (potrzebna jedynie umiejętność czytania). Zupy, gorące kubki to pomysł ale raczej na kemping niż na obiad . Wielką wadą sproszkowanych potraw jest zawartość konserwantów. Nie dajmy się skołować napisem „nie zawiera konserwantów”, tylko spójrzmy na odwrocie na spis składników: „E coś tam coś tam” to nic innego jak środki konserwujące, których litania jest często bardzo długa. Jeżeli już kupować, to produkty sprawdzonych marek, z wyrobioną renomą za które trzeba trochę zapłacić. Jednak zamiast faszerować domowników górą konserwantów lepiej kupić mrożonkę, zalać wodą, zagotować i zupa gotowa. Albo wrzucić na patelnię, dodać ziemniaka czy kawałek piersi kurzej i drugie danie w kilkanaście minut przyrządzone pachnie sobie na talerzu.
Tagi: smaki, potrawy, gotowanie, kuchnia